Maciej Podgórski

radca prawny

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Sed vehicula mi sit amet tellus feugiat; a tempor ligula cursus. Phasellus euismod arcu id finibus aliquam!
[Więcej >>>]

Skontaktuj się

Chyba tak już jest, że umowy są na ogół pisane, gdy relacje między umawiającymi się stronami nie są najlepsze.

Istnieją co najmniej trzy powody, dla których posiadanie umowy z kontrahentem – a zwłaszcza kontrahentem z Chin – ma sens, nawet jeśli Twoje relacje z nim wydają się idealne.

1. Jasność.

Jeśli zapytasz swojego chińskiego dostawcę, czy może dostarczyć Ci dany towar powiedzmy w ciągu 30 dni, za każdym razem powie „tak”. W kulturze chińskiej odmowa lub zaprzeczenie są źle widziane – i Chińczycy unikają tego jak ognia lub będą potwierdzać Twoją wersję….Ale jeśli napiszesz w umowie, że produkt musi być dostarczony w ciągu 30 dni i że za każdy dzień opóźnienia, chińska firma musi zapłacić karę umowną o równowartości 10% wartości zamówienia, jest duża szansa, że Twój chiński partner będzie z Tobą szczery i zapewne tak zmodyfikuje zapisy że te 30 dni będzie jednak niemożliwe….

2. Dokładność.

Posiadanie dobrze napisanej umowy, która jest co najmniej potencjalnie wykonalna, oznacza, że chińska firma wie dokładnie, co musi zrobić, aby ją należycie wykonać. Firma z Chin może mieć np. 10 takich kontrahentów jak Ty – i jest niemal pewne, że te firmy, które mają z nią podpisane dobre umowy zostaną w pierwszej kolejności należycie obsłużone.

3. Egzekwowalność.

W pewnym momencie może się okazać że jednak Twój chiński partner to nie był „strzał w 10” i nieunikniony jest spór sądowy w Chinach albo w arbitrażu – w takim wypadku dobrze napisana umowa to być albo nie być.

Jeśli nie wierzysz, że Chiny dobrze sobie radzą z umowami, to zwróć uwagę, że Bank Światowy uplasował Chiny na wysokim 5. miejscu wśród 183 krajów (pozycja Polski to 55.) pod względem egzekwowania umów

E-sąd z prawdziwego zdarzenia

Maciej Podgórski20 stycznia 2018Komentarze (0)

Zapewne słyszałeś nie raz o e-sądzie. Ja też ..i nawet miałem z nim bezpośrednio do czynienia. Jest to coś czym się szczycimy (mam na myśli sąd rozpoznający spraw w elektronicznym postępowaniu upominawczym).

Od niedawna można też odbywać „e-posiedzenia” w każdym sądzie. Z własnego jednak doświadczenia  – a wnioskowałem o to w 2 różnych sądach i w obu przypadkach mi odmówiono – jest to czysta teoria. Mam na myśli nasz stary, poczciwy KPC i jego art. 151 § 2 o następującej treści:

Przewodniczący może zarządzić przeprowadzenie posiedzenia jawnego przy użyciu urządzeń technicznych umożliwiających jego przeprowadzenie na odległość. W takim przypadku uczestnicy postępowania mogą brać udział w posiedzeniu sądowym, gdy przebywają w budynku innego sądu, i dokonywać tam czynności procesowych, a przebieg czynności procesowych transmituje się z sali sądowej sądu prowadzącego postępowanie do miejsca pobytu uczestników postępowania oraz z miejsca pobytu uczestników postępowania do sali sądowej sądu prowadzącego postępowanie.”

 – tymczasem w Państwie Środka czas płynie jakby inaczej.

Skokowy wzrost liczby transakcji typu  e-commerce (Chińczycy kupują prawie wszystko przez Internet płacąc przy użyciu smartfonowych aplikacji) spowodował że tamtejsze władze postanowiły uruchomić sąd internetowy z prawdziwego zdarzenia – działo się to w sierpniu 2017 roku.

Pierwszy taki sąd w ChRL specjalizujący się w sprawach związanych z Internetem otworzył swoje podwoje w centrum e-commerce w Hangzhou, stolicy prowincji Zhejiang Pierwsza sprawa jaka stanęła na „e-wokandzie” dotyczyła naruszenia praw autorskich między internetowym scenarzystą a internetowym gigantem Netease.

Pełnomocnicy stron porozumiewali się między sobą i z orzecznikiem siedząc przed przed komputerami w Hangzhou i w Pekinie oddaleni od siebie o wiele kilometrów  – w całości online. Pierwsze, historyczne e-posiedzenie trwało około 20 minut.

„Internetowy sąd łamie granice geograficzne i znacznie oszczędza czas podczas tradycyjnych przesłuchań”

 – powiedział w wywiadzie dla miejscowych mediów wiceprezes innowacyjnego sądu Pan Wang Jiangqiao.

Sąd zajmuje się głównie sprawami cywilnymi, takimi jak spory związane z umowami dotyczącymi zakupów internetowych, usług i małych pożyczek, pozwów o naruszenie praw autorskich i naruszenia, spór o nazwę domeny, zniesławienie internetowe i niektóre postępowania administracyjne. Zajmuje się również niektórymi sprawami wyznaczonymi przez sądy wyższej instancji. Rejestrując się na stronie internetowej sądu, powód może złożyć pozew i wnieść opłaty sądowe. Sprawy rozpatrywane przez sąd będą rozpatrywane w 100% przez Internet. Proces jest szybszy, a powodowie i pozwani mogą prowadzić spory z  domu i przy znacznie

Procedura cywilna nowego e-sądu pozwala obu stronom składać dowody w czasie rzeczywistym. E-sąd korzysta z dużej bazy danych co znakomicie ułątwia sędziom pracę .
„Na przykład system może przedstawiać sędziemu podobne przypadki jako referencje w trakcie postępowania” – powiedział Wang Jiangqiao. „Sędzia może również sprawdzić historię transakcji w dowolnym momencie, gdy ma do czynienia z przypadkami sporów dotyczących transakcji internetowych.”

Jak mawiają Chińczycy  „Jeden obraz jest wart więcej niż 1000 słów” – więc zamieszczam  powyższy filmik.

Pozostaje życzyć Panu Ministrowi Michałowi Wosiowi z MS odpowiedzialnemu  za informatyzację, którego pozdrawiam, by wziął przykład z Chińczyków i pomyślał nad wdrożeniem czegoś podobnego także w Polsce.

Napisz do mnie co o tym myślisz…

Co z PITem ExPat’a ?

Maciej Podgórski17 stycznia 2018Komentarze (0)

Między Europą a Chinami w najlepsze kursują pociągi z towarami, między oboma krajami krążą w te i z powrotem delegacje polityków a w ślad za nimi – biznesmenów i pracowników.

Coraz częściej także zdarza się że Polacy pracują w Chinach. I tu pojawia się pytanie o jedną z tych 2 rzeczy na świecie które są nieuniknione….podatki.

Warto wiedzieć, że zgodnie z ogólną zasadą wyrażoną w ustawie o PIT osoby fizyczne, jeśli mają miejsce zamieszkania na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, podlegają obowiązkowi podatkowemu od całości swoich dochodów (tzw. nieograniczony obowiązek podatkowy).

Za osobę mającą miejsce zamieszkania na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej uważa się natomiast osobę, która:

  • posiada na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej centrum interesów osobistych lub gospodarczych (ośrodek interesów życiowych) lub,
  • przebywa na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej dłużej niż 183 dni w roku podatkowym.

Natomiast stosownie do zapisów umowy z dnia 7 czerwca 1988 r. między Rządem Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej a Rządem Chińskiej Republiki Ludowej w sprawie unikania podwójnego opodatkowania i zapobiegania uchylaniu się od opodatkowania w zakresie podatków od dochodu (Dz. U. z 1989 r., nr 13, poz. 65) – pensje, płace i podobne wynagrodzenia, które osoba mająca miejsce zamieszkania w Umawiającym się Państwie osiąga z pracy najemnej, będą podlegać opodatkowaniu tylko w tym Umawiającym się Państwie, chyba że praca wykonywana jest w drugim Umawiającym się Państwie.

Jeżeli praca jest tam wykonywana, to osiągane za nią wynagrodzenie może być opodatkowane w tym drugim Umawiającym się Państwie.

Bez względu na powyższe postanowienie – wynagrodzenia, jakie osoba mająca miejsce zamieszkania w Umawiającym się Państwie osiąga z pracy najemnej, wykonywanej w drugim Umawiającym się Państwie, będą podlegać opodatkowaniu tylko w pierwszym wymienionym Państwie, jeżeli:

  • odbiorca przebywa w drugim Państwie łącznie przez okres lub okresy nie dłuższe niż 183 dni podczas danego roku kalendarzowego i
  • wynagrodzenia są wypłacane przez pracodawcę lub w jego imieniu, który nie ma w tym drugim Państwie miejsca zamieszkania lub siedziby, oraz
  • wynagrodzenia nie są wypłacane przez zakład lub stałą placówkę, którą pracodawca posiada w drugim Umawiającym się Państwie.

Niespełnienie któregokolwiek z tych warunków spowoduje zatem, iż wynagrodzenie pracowników podlega opodatkowaniu w państwie, w którym praca jest wykonywana oraz w państwie miejsca zamieszkania podatnika ….

A co z Hong Kongiem?

Jak wyjaśnił Minister Finansów w wydanej przez siebie interpretacji ogólnej postanowienia umowy z dnia 7 czerwca 1988 r. między Rządem Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej a Rządem Chińskiej Republiki Ludowej w sprawie unikania podwójnego opodatkowania i zapobiegania uchylaniu się od opodatkowania w zakresie podatków od dochodu (Dz. U. z 1989 r., Nr 13, poz. 65;) nie mają zastosowania do Specjalnego Regionu Administracyjnego Chińskiej Republiki Ludowej – Hong Kongu.
Zgodnie z art. 3 ust. 1 lit. c) umowy polsko-chińskiej określenia „Umawiające się Państwo” i „drugie Umawiające się Państwo” oznaczają odpowiednio Polskę lub Chiny. Stosownie do art. 3 ust. 1 lit. b) umowy polsko-chińskiej pojęcie Chiny oznacza Chińską Republikę Ludową; użyte w znaczeniu geograficznym oznacza terytorium Chińskiej Republiki Ludowej, włączając jej obszar morski, na którym stosowane jest chińskie prawo podatkowe, oraz obszar znajdujący się poza morzem terytorialnym, w którym Chińska Republika Ludowa wykonuje zgodnie z prawem międzynarodowym suwerenne prawa odnoszące się do badania i eksploatacji dna morskiego i podglebia oraz ich zasobów naturalnych.
Pismem z dnia 16 października 2007 r. znak: 2007-10-IN-T04, władze chińskie potwierdziły, że postanowienia umowy polsko-chińskiej nie mają zastosowania do Hong Kongu.
Zgodnie z prawem chińskim Hong Kong ma własną niezależną jurysdykcję prawno-podatkową i system egzekucji prawa w sprawach podatkowych.

Jeśli chcesz zgłębiać ten temat zapraszam do kontaktu…

Zapewne słyszałeś przy jakiejś okazji o ‘dropshippingu’. Półżartem można powiedzieć, że to jeszcze jeden „-ing”, którego próżno szukać w Kodeksie cywilnym. Takie przynajmniej może być pierwsze skojarzenie  polskiego prawnika – i chyba będzie ono poniekąd słuszne.

Zgodnie z definicją ‘dropshipping’ to model logistyczny sprzedaży przez Internet polegający na przeniesieniu procesu wysyłki towaru na dostawcę.

Dropshipping to codzienność w e-handlu z Chinami

W ‘dropshippingu’ rola sklepu internetowego sprowadza się w zasadzie do pośrednictwa  – to jest do zbierania zamówień oraz przyjmowania zapłaty od klientów i przekazywaniu jej dostawcy. Sklep oszczędza bo nie musi przechowywać u siebie towaru – ba, może nawet wcale nie mieć magazynu ! Ten ostatni bardzo często znajduje się gdzieś w Chinach.

Taki sklep internetowy zarabia więc na prowizji – przy czym kwota prowizji podlega oczywiście opodatkowaniu podatkiem dochodowym.

Z dropshippingiem wiąże się wiele kwestii prawnych  – poruszę dzisiaj dwie z nich  – podatkową i nie podatkową.

Może to być pewną ciekawostką, ale warto wiedzieć, że w przypadku bezpośredniej wysyłki towaru przez producenta spoza UE np. z Chin, to na końcowym kliencie z Polski ciąży obowiązek rozliczenia podatku VAT oraz zapłaty cła.

Zgodnie z art. 17 ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 11 marca 2004 roku – o podatku od towarów i usług, podatnikami z tytułu importu towaru są podmioty zobowiązane do uiszczenia cła, nawet gdy sprowadzany przedmiot jest z niego zwolniony, jego pobór został chociażby w części zawieszony albo zastosowano preferencyjną stawkę celną.

 Z zapłaty podatku VAT i cła kupujący będzie zwolniony, gdy kupi towary o „niewielkiej wartości” – co oczywiście ustawodawca.

Dla podatku VAT limit wynosi równowartość w złotych kwoty 22 euro (art. 51 ust.1 ustawy o VAT), a dla cła – 150 euro (art. 23 ust. 2 rozporządzenia Rady [WE] nr 1186/2009 ustanawiającego wspólnotowy system zwolnień celnych).

Kolejna kwestia dotyczy prawa konsumenckiego

Jak stanowi art. 12 ustawy z dnia 30 maja 2014 roku – o prawach konsumenta, najpóźniej w chwili wyrażenia przez konsumenta woli związania się umową na odległość lub poza lokalem przedsiębiorstwa, przedsiębiorca ma obowiązek poinformować konsumenta m. in. o zawarciu umowy w imieniu innego przedsiębiorcy.

Zatem można przyjąć, że już w opisie aukcji czy opisie towaru w sklepie internetowym powinny znaleźć się:

  •  zastrzeżenie o działaniu w charakterze pośrednika na rzecz innego przedsiębiorcy,
  •  dane identyfikujące pośrednika oraz sprzedawcę,
  • informacja dla klienta, że to on jest importerem towaru i na nim będą ciążyły potencjalne obowiązki celne i zapłaty podatku VAT,
  •  informacja o miejscu i sposobie składania reklamacji i wykonywania prawa odstąpienia od umowy sprzedaży towaru,
  • koszt usługi pośrednictwa.

Brak takich informacji narusza ustawę o prawach konsumenta i może skutkować nałożeniem kary za „pozorny dropshipping”. Tego typu sprawy to domena UOKiK. Warto więc znać swoje prawa i obowiązki niezależnie od tego czy jesteś internetowym sprzedawcą czy konsumentem skuszonym jakąś atrakcyjną ofertą z Internetu.

Jeśli interesuje Cię ten temat to zapoznaj się również z interpretacją indywidualną Dyrektora Izby Skarbowej w Katowicach z dnia 7 listopada 2013 r. (IBPBI/1/415-827/13) dotyczącą ‘dropshippingu’

Dwa kraje, jeden system

Maciej Podgórski10 stycznia 2018Komentarze (0)

Jeśli interesujesz się Chinami to na pewno słyszałeś o idei z czasów Deng Xiaopinga

Jeden kraj – dwa systemy.

Parafrazując to powiedzenie i przenosząc na grunt prawa – można zaryzykować twierdzenie „Dwa kraje, jeden system”. Zapytasz pewnie o co chodzi?

Już wyjaśniam…. otóż jeśli jesteś prawnikiem to na pewno nieobce Ci są terminy takie jak actio Pauliana, culpa in contrahendo, czy ius ad rem – to oczywiście pojęcia z rzymskiego prawa prywatnego. Polscy cywiliści posługują się nimi na co dzień i – możesz wierzyć lub nie – tymi samymi pojęciami posługują się cywiliści chińscy. Dzieje się tak ponieważ w ChRL przyjęto model prawa prywatnego oparty na tradycji romanistycznej, czy też rzymskiej, oraz wyraźna jest tendencja do kodyfikacji prawa.

A więc – „Dwa kraje, jeden system” i już wiemy o co chodzi… o szczegółach jeszcze nie raz pewnie napiszę.